Pełniący obowiązki rzecznika Polskiego Związku Łowieckiego Wacław Matysek napisał, że obywatelski projekt zmian w Prawie łowieckim to „demontaż bez planu odbudowy”. Żąda odpowiedzi, kto po wejściu ustawy w życie będzie szacował szkody, monitorował zwierzęta, walczył z ASF i reagował na dziki w miastach. Brzmi poważnie. Tyle że większości tych instytucji i zadań projekt wcale nie usuwa.1
Pułapka: pokażcie cały nowy system
To wygodny sposób zmiany przedmiotu rozmowy. Obywatele wskazują konkretne problemy: strzały przy domach, brak realnej informacji o polowaniach, niejawne finanse, słabe prawa właścicieli, komercyjne zabijanie zwierząt i ograniczony nadzór nad PZŁ. Proponują przepisy dotyczące właśnie tych problemów.
PZŁ odpowiada: skoro ruszacie kilka elementów, zaprojektujcie od początku całą gospodarkę łowiecką, nową służbę terenową, nowy system odszkodowań, nowe finansowanie i pełną strategię walki z ASF.
Obywatel wskazuje problem
Na przykład brak jawności finansów albo sprzedaż polowania jako rozrywki.
PZŁ dopisuje katastrofę
Bez tej praktyki ma się załamać odszkodowanie, monitoring, rolnictwo i bezpieczeństwo sanitarne.
Ciężar dowodu przenosi się na obywateli
Zamiast uzasadnić obronę konkretnego przywileju, krytycy żądają kompletnego modelu państwa.
Nie trzeba przyjmować tej ramy. Projekt ustawy może naprawiać kilka jasno wskazanych problemów, nie likwidując instytucji, które wykonują pozostałe zadania. Tak działa większość nowelizacji prawa.
Krytyk konkretnej zmiany powinien wykazać, dlaczego ta zmiana jest zła. Nie może zastąpić tego żądaniem, aby obywatele napisali od zera cały system.
Mapa wpływu projektu: co się zmienia, a co pozostaje
Projekt nie jest kosmetyczną poprawką. Wprowadza wiele ważnych zmian, a niektóre mają charakter systemowy. Nie jest jednak projektem likwidacji PZŁ ani zastąpienia całej gospodarki łowieckiej nową administracją państwową. Najlepiej widać to w prostym zestawieniu.
| Obszar | Status | Rzeczywisty skutek projektu |
|---|---|---|
| Polski Związek Łowiecki | Pozostaje | Projekt nie likwiduje PZŁ. Wzmacnia nadzór ministra oraz obowiązki sprawozdawcze i jawność. |
| Koła łowieckie | Pozostają | Nadal dzierżawią obwody, wykonują plany i odpowiadają za szkody wskazane w ustawie. |
| Obwody łowieckie | Zmiana punktowa | System obwodów pozostaje. Projekt wzmacnia prawa właścicieli i gmin oraz wyłącza niektóre szczególnie wrażliwe tereny. |
| Roczne i wieloletnie plany łowieckie | Zmienia zasady | Plany pozostają, ale większą rolę otrzymują organy ochrony przyrody, dane naukowe i ocena wpływu na środowisko. |
| Polowania komercyjne | Wygasza | Projekt zakazuje sprzedaży, organizowania, pośredniczenia i reklamowania odpłatnej możliwości polowania, z przepisami przejściowymi. |
| Odległość od zabudowań | Zmienia | Wprowadza 700 metrów jako zasadę i możliwość polowania bliżej za zgodą osoby władającej nieruchomością, przy zachowaniu minimum 150 metrów. |
| Publiczny rejestr polowań | Tworzy | Informacje o polowaniach, planach, zabitych i postrzelonych zwierzętach oraz urządzeniach łowieckich mają stać się publiczne i dostępne w jednym miejscu. |
| Finanse PZŁ i kół | Ujawnia | Sprawozdania finansowe i merytoryczne mają być publicznie dostępne. |
| Odszkodowania za szkody w uprawach | System pozostaje | Projekt nie przenosi obowiązku na państwo i nie zmienia zasad szacowania ani wypłaty odszkodowań przez dzierżawców i zarządców obwodów. |
| Odstrzały sanitarne i walka z ASF | Nie likwiduje | Projekt nie tworzy nowego systemu zwalczania ASF i nie znosi prawnych podstaw odstrzałów sanitarnych. |
| Odstrzały i odłowy redukcyjne | Pozostają, z kontrolą | Nie są likwidowane. Projekt wzmacnia wymóg wykazania zagrożenia, proporcjonalności i rozważenia metod alternatywnych. |
| Zwalczanie inwazyjnych gatunków obcych | Poza projektem | Żadne regulacje dotyczące walki z IGO nie zostają zmienione. |
| Dzikie zwierzęta w miastach | Narzędzia pozostają | Interwencje w miastach nadal opierają się na decyzjach starostów lub prezydentów miast, albo uchwałach Sejmików. Tak jak do tej pory, nie mają nic wspólnego z gospodarką łowiecką. |
| Gospodarka łowiecka jako całość | Nie jest likwidowana | Pozostają PZŁ, koła, obwody, plany, odpowiedzialność za szkody i możliwość wykonywania polowań. |
To nie jest mapa demontażu. To mapa ograniczenia kilku przywilejów, dołożenia publicznej kontroli i przesunięcia części decyzji z samego środowiska łowieckiego do właścicieli, samorządów i organów ochrony przyrody.2
Wiele zmian nie oznacza wymiany całej architektury
Wacław Matysek ma rację w jednym: projekt nie ogranicza się do jednego przecinka. Zmienia definicje, planowanie, jawność, nadzór, prawa właścicieli, część metod polowania i zasady komercyjnej sprzedaży polowań.
Nie wynika z tego jednak, że likwiduje wykonawców zadań albo pozostawia je bez adresata. PZŁ nadal istnieje. Koła nadal istnieją. Plany nadal istnieją. Obwody nadal istnieją. Rolnikom nadal należą się odszkodowania. Polowania nadal istnieją.
Rzecznik PZŁ sumuje wszystkie projektowane korekty, nazywa je jednym „demontażem”, a następnie pyta, kto przejmie zadania likwidowanego systemu. Tyle że nie wskazuje przepisu, który likwidowałby ten system.
Podstawowe pytanieKtóry przepis projektu usuwa PZŁ, koła łowieckie, plany albo obowiązek wypłaty odszkodowań? Takiego przepisu nie ma.
Tabelka wysłana do gminy nie jest publiczną jawnością
Rzecznik PZŁ odpowiada na postulat publicznego rejestru stwierdzeniem, że „jawność już istnieje”. Wskazuje zawiadomienia o polowaniach zbiorowych, gminne obwieszczenia, elektroniczną książkę polowań i istniejące plany.
To zestawienie miesza trzy różne rzeczy: dane publiczne, dane rozproszone i dane wewnętrzne. Elektroniczna książka koła nie jest publicznym rejestrem. Informacja zamieszczona w skanie PDF na jednej z tysięcy stron gminnych nie jest łatwo dostępnym systemem ostrzegania. Wskazanie całego wielotysięcznego obwodu jako „miejsca polowania” nie pozwala ustalić, gdzie faktycznie będą strzały.
Monitoring gmin pokazał problemy z samym wykonywaniem obecnych obowiązków: braki w zawiadomieniach, niepublikowanie obwieszczeń, rozproszenie informacji i opisy miejsc zbyt ogólne, aby chronić ludzi przed przypadkowym wejściem na polowanie.3
Odpowiedź systemu: koło wysłało tabelkę do urzędu. Obywatel może ją sam odnaleźć i zinterpretować.
Odpowiedź systemu: niech wszyscy współwłaściciele osobiście stawią się przed starostą aby złożyć oświadczenie.
Odpowiedź systemu: koła prowadzą księgowość i płacą podatki, a Ty nie interesuj się.
Gdyby istniejące mechanizmy rzeczywiście zapewniały jawność i skuteczne prawa obywateli, nie byłoby potrzeby tworzenia centralnego rejestru. Samo istnienie dokumentu gdzieś w systemie nie oznacza, że obywatel może z niego skorzystać.
Projekt nie zabiera rolnikom systemu odszkodowań
Najpoważniej brzmi pytanie o pieniądze dla rolników. Rzecznik PZŁ twierdzi, że ograniczenie przychodów z odpłatnych polowań może podważyć zdolność kół do wypłacania odszkodowań.
To temat, który można i trzeba analizować. Nie wolno jednak przedstawiać hipotezy finansowej jako przepisu ustawy. Projekt nie uchyla art. 46 Prawa łowieckiego, nie przenosi odszkodowań na państwo i nie zmienia procedury szacowania szkód. Zobowiązanym nadal pozostaje dzierżawca albo zarządca obwodu.
Zakaz jednego źródła przychodów nie jest tym samym co likwidacja obowiązku. Prawo nie gwarantuje żadnej organizacji wiecznego dostępu do każdej działalności zarobkowej tylko dlatego, że uzyskane pieniądze przeznacza ona na cele statutowe.
Jeżeli PZŁ twierdzi, że sprzedaż polowań dla rozrywki jest niezbędnym filarem wypłacalności kół, powinien pokazać liczby: przychody z tej działalności w każdym kole, koszty jej organizacji, kwoty odszkodowań, nadwyżki, rezerwy i inne źródła finansowania. Bez jawnych sprawozdań argument brzmi: „nie wolno zakazać nam tej działalności, bo sami wiemy, że finansuje ważne zadania”.
Właśnie dlatego jawność finansów nie jest dodatkiem do debaty o skutkach. Jest warunkiem jej uczciwego prowadzenia.
ASF, odstrzały sanitarne i dziki w miastach zostały dopisane do sporu
W tekście rzecznika PZŁ wracają pytania o ASF, pobieranie próbek, poszukiwanie padłych dzików i zwierzęta w miastach. Mają stworzyć wrażenie, że po uchwaleniu projektu wszystkie te zadania pozostaną bez wykonawców.
Projekt nie znosi prawnych podstaw odstrzałów sanitarnych. Nie likwiduje Inspekcji Weterynaryjnej, decyzji powiatowych lekarzy weterynarii ani istniejącego zaplecza terenowego. Nie ustanawia też zakazu udziału myśliwych w działaniach zlecanych przez państwo.
Nie rozwiązuje całego problemu ASF, ponieważ nie jest strategią zwalczania ASF. Tak samo nie tworzy od początku modelu reagowania na obecność dzików w miastach. Miasta i inne tereny poza obwodami już dziś nie są zwykłym polem działania gospodarki łowieckiej, a interwencje opierają się na odrębnych podstawach prawnych.
Projekt zmienia warunki wydawania części decyzji o odstrzale i odłowie redukcyjnym. Wymaga lepszego uzasadnienia, proporcjonalności i rozważenia metod nieśmiercionośnych. To nie jest pozostawienie państwa bez narzędzi. To żądanie, aby narzędzie śmiercionośne nie było automatyczną odpowiedzią na każdy konflikt.
Nie każda sprawa dotycząca dzikiego zwierzęcia jest polowaniem. Nie każda interwencja państwa zależy od sprzedaży polowań komercyjnych.
Dwie zmiany są naprawdę duże. I właśnie dlatego są potrzebne
Nie ma sensu udawać, że wszystkie elementy projektu są drobne. Dwie zmiany przełamują wieloletnie tabu środowiska łowieckiego.
Koniec sprzedaży zabijania jako rozrywki
Pierwszą jest odejście od polowań komercyjnych. Nie dlatego, że odpłatny klient zabija zwierzę poza planem. Problem polega na czymś innym: państwo pozwala sprzedawać możliwość zabicia konkretnego, czującego zwierzęcia jako produkt turystyczny, rekreacyjny i trofealny.
Ustawa o ochronie zwierząt zaczyna się od zasady, że zwierzę jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Skoro państwo dopuszcza zabijanie zwierząt ze względu na konkretny cel publiczny, nie wynika z tego prawo do tworzenia rynku rozrywkowego, w którym klient płaci za strzał, postrzelenie i trofeum.4
Argument, że dochód nie jest dzielony pomiędzy członków, nie rozwiązuje problemu etycznego. Działalność nie staje się społecznie konieczna tylko dlatego, że jej zysk pozostaje w organizacji.
Jawność finansów PZŁ i kół
Drugą dużą zmianą jest publiczna dostępność sprawozdań finansowych i merytorycznych PZŁ oraz kół łowieckich. To przełom wyłącznie dlatego, że przez lata finanse tego systemu były skutecznie zasłaniane przed społeczeństwem.
„Polski Związek Łowiecki jest jedyną organizacją myśliwską w Unii Europejskiej, która nie publikuje swoich sprawozdań finansowych. To fatalnie wygląda i będzie miało bolesne konsekwencje”.
To nie jest opinia przeciwnika łowiectwa. To ostrzeżenie człowieka z samego środowiska. Europejskie organizacje łowieckie publikują raporty. Fundacje, stowarzyszenia i spółki składają sprawozdania finansowe. PZŁ wykonuje ustawowo powierzone zadania, korzysta z wyjątkowej pozycji prawnej, zarządza znacznym majątkiem i uczestniczy w przepływie środków publicznych. Żądanie jawności nie jest represją.
Im mocniej PZŁ przekonuje, że ujawnienie finansów zagrozi jego funkcjonowaniu, tym ważniejsze staje się pytanie, co dokładnie pokazują dane, których społeczeństwo dotąd nie mogło zobaczyć.5
Do jawności nie trzeba łowieckiego monopolu na wiedzę
Rzecznik PZŁ sugeruje, że bez szerokiego zaplecza naukowców, ekonomistów i praktyków terenowych nie wolno odpowiedzialnie zmieniać prawa łowieckiego. To argument o pozornej kompetencji.
Do oceny wpływu konkretnego przepisu mogą być potrzebne konsultacje specjalistyczne. Szczegóły techniczne publicznego rejestru, terminy przejściowe albo brzmienie delegacji ustawowej można dopracowywać w procesie parlamentarnym.
Nie trzeba jednak być myśliwym, aby ocenić, czy sprawozdania finansowe powinny być publiczne. Nie trzeba zabijać zwierząt, aby wypowiadać się o etycznych granicach sprzedawania ich śmierci jako rozrywki. Nie trzeba należeć do PZŁ, aby wiedzieć, że człowiek powinien otrzymać informację o strzelaniu na własnym gruncie albo w lesie, do którego idzie z dzieckiem.
Organizacje społeczne zajmują się tymi problemami od lat: prowadzą poradnictwo, analizują przepisy, monitorują gminy, zbierają dane o odszkodowaniach, występują do RPO i uczestniczą w pracach zespołów ministerialnych. Krytyczne doświadczenie z łowiectwem także jest doświadczeniem.
Gdyby społeczeństwa słuchano wcześniej, nie byłoby 100 tysięcy podpisów
Przez lata każdy z problemów obecnych w projekcie był minimalizowany.
Brak przejrzystości finansów? Koła prowadzą księgowość i płacą podatki. Brak realnego prawa właściciela do decydowania? Może umówić wszystkich współwłaścicieli na osobiste spotkanie ze starostą. Brak informacji o polowaniach? Koło wysłało tabelkę do gminy.
Formalna odpowiedź zastępowała rozwiązanie problemu. Obywatel słyszał, że odpowiedni dokument gdzieś istnieje, procedura teoretycznie działa, a prawo pozwala mu coś zrobić, jeżeli pokona wystarczająco dużo przeszkód.
Sylwia Spurek trafnie napisała, że inicjatywa obywatelska mówi środowisku łowieckiemu „sprawdzam”. Pytanie nie brzmi, czy w istniejącym systemie można odnaleźć jakąś procedurę. Pytanie brzmi, czy ta procedura chroni ludzi, zwierzęta i prawo własności w praktyce.6
Nie dajmy zmienić przedmiotu dyskusji
Obywatelski projekt nie przedstawia kompletnej nowej architektury gospodarki łowieckiej, bo jej nie ustanawia. Pozostawia podstawowe instytucje, wykonawców, plany, obwody i obowiązki. Zmienia zasady w tych miejscach, w których obecny system od lat zawodzi z punktu widzenia ludzi patrzących na niego z zewnątrz.
Można dyskutować o brzmieniu konkretnego przepisu. Można zaproponować poprawkę, lepszy termin przejściowy albo precyzyjniejsze kryterium. Nie można jednak unieważniać całego projektu pytaniem: „A gdzie jest wasz nowy model łowiectwa?”.
Ciężar uzasadnienia obrony konkretnego przywileju pozostaje po stronie jego obrońców.
Projekt nie demontuje gospodarki łowieckiej. Odbiera jej prawo do działania bez wystarczającej jawności, bez realnej kontroli i bez liczenia się ze społeczeństwem.
